Szukam w perfumach drew doskonałych. Taką wymyśliłam sobie perfumeryjną krucjatę. Zatem szukam też cedru doskonałego. Dojrzałego, twardego, raczej wytrawnego, z charakterem, silnymi, pięknie wyrzeźbionymi muskułami, gładką, napiętą skórą. Cedru, który wie, czego chce, potrafi zachować się w towarzystwie, a w chwilach samotności we dwoje pokaże pazur. Cedru intensywnego, wibrującego, niby ułożonego, a z polotem i fantazją. Cedru, który mnie uwiedzie, omami, urzeknie, w którym się zatracę, zapomnę. Cedru, którego smakować będę chciała ciągle, bez ustanku.
Pamiętacie "Absolwenta" z Dustinem Hoffmanem i Anne Bancroft? Historia młodego chłopaka, który po ukończeniu szkoły szuka swojego miejsca w świecie i wplątuje się w romans z dojrzałą mężatką, a potem zakochuje się w jej córce, a potem... Nie będę opowiadać. Oczywiście, że pamiętacie. No to dziś czuję się taką panią Robinson. Pierre Guillaume stworzył Benjamina Braddocka idealnego: Cedre Sandaraque. Wiem, że mój romans z Benjaminem jest ciekawy, ekscytujący, momentami gorący, pełen pasji, ale tak na dłuższą metę chyba niemożliwy, bez przyszłości, niekoniecznie moralny, właściwy.
Pamiętacie "Absolwenta" z Dustinem Hoffmanem i Anne Bancroft? Historia młodego chłopaka, który po ukończeniu szkoły szuka swojego miejsca w świecie i wplątuje się w romans z dojrzałą mężatką, a potem zakochuje się w jej córce, a potem... Nie będę opowiadać. Oczywiście, że pamiętacie. No to dziś czuję się taką panią Robinson. Pierre Guillaume stworzył Benjamina Braddocka idealnego: Cedre Sandaraque. Wiem, że mój romans z Benjaminem jest ciekawy, ekscytujący, momentami gorący, pełen pasji, ale tak na dłuższą metę chyba niemożliwy, bez przyszłości, niekoniecznie moralny, właściwy.

Cedre Sandaraque to młody mężczyzna, pociągający, niby przypadkiem prężący swe cudownie ukształtowane muskuły zaraz po zdjęciu koszulki i obserwujący moje zachowanie: widziała tę grę świateł na załamaniach skóry opinającej mięśnie, czy nie widziała... Jego ciało jest gładkie, lśniące, twarz przystojna, spojrzenie - okraszone długimi, ciemnymi rzęsami - głębokie, uwodzicielskie, zarost szeleści pod palcami, drapie moją skórę...


Nos: Pierre Guillaume
Rok: 2006
Nuty zapachowe: wetiweria, afrykański cedr, żywica sandarak, zboża, pralinowana ambra
ryc. 1. Auguste Rodin, Kiss (www.bc.edu)
ryc. 2. Auguste Rodin, Male Nude (www.artexpertswebsite.com)
ryc. 3. www.fragrantica.com
Jak go przygarniesz, to koniec z piernikiem mamusi. Więc "sorry, mała, się nie da". ;)
OdpowiedzUsuńZ Cedrem od PG miałam styczność tylko raz i do tego pobieżnie: był miły, ale nie powalił. Może dlatego, że miałam wówczas "cedrową alergię" i nie miałam ochoty na normalne testy.
Decyzja, czy go przygarnę, jeszcze nie zapadła. Nie przepadam za słodkimi zapachami i w tym jest szkopuł. Ale ten jest ciekawym słodkim zapachem. Nie wiem jednak, czy na tyle ciekawym, żebym się złamała i porzuciła swoje zasady. W końcu "cza być twardym, a nie mientkim" ;)
OdpowiedzUsuńJa mam jeszcze do "przecedrowania" globalnie Bois Blond i Cedre Parfums 06130 (choć w tym drugim nie widzę raczej partnera).
Och, ten cedr jest chyba pierwszym (z niewielu poznanych dotąd ;] ) który mi się wyjątkowo podoba,co prawda testowałam tylko raz i leży gdzieś w pudełku, ale zrobił bardzo dobre wrażenie i zapadł w pamięć.
OdpowiedzUsuńBois blond natomiast zalatuje mi żniwami, ale nie czytałam recek ,nie obadałam nut i nie wiem czy to trafne odczucie czy znowu jakieś pokręcone moje własne;)
Skarbku, Bois Blond to cedrowa stodoła pełna świeżego siana. ARCYGENIALNA!
OdpowiedzUsuńEscritoro, gdybym nie znała Cedre Sandaraque, słowo daję, że wizja gościa z gębą wypapraną miodem i przylepionymi do tego okruchami zniechęciłaby skutecznie. ;)))
Ogólne odczucia jednak mamy takie same. Urzekł mnie ten zapach naprawdę, ale cena i niedostępność każą mi się zastanawiać nad tym, jak bardzo go pragnę. Na razie ze słodziaków drewnianych kupiłam Oliban Mecheri. Chyba na zasadzie substytutu guillame'oewgo Cedre, ale tez mi się podoba.
Skarbku, na mnie Bois Blond też słodkawy, ale zdecydowanie mniej niż Cedre Sandaraque. I tak jak Sabb rzekła, to pełna stodoła ;)
OdpowiedzUsuńSabb, no ale on mimo upaciania miodem i okruchami nadal jest smakowity... ale za słodki... chyba ;) Zatem rozmyślam "uparcie i skrycie" o Bois Blond. W sumie jedyny słodziak drewniany, jaki u mnie zagościł, to Gaiac M.Micallef. Niemniej zamierzam sobie jakiś prezent zrobić, może właśnie Bois Blond. Trzeba spełniać swoje chciejstwa :)